Karolina Rokwisz rozpyla mgiełkę do włosów, siedząc na tarasie wśród zieleni

Włosy po wakacjach: co naprawdę robi z nimi słońce, sól i chlor

Wrzesień to mój najbardziej pracowity miesiąc

Od dwudziestu lat obserwuję ten sam rytm. Lipiec i sierpień są w salonie spokojniejsze, a potem przychodzi pierwszy tydzień września i telefon nie przestaje dzwonić.

Klientki siadają w fotelu i mówią jedno zdanie, prawie zawsze to samo: "coś się stało z moimi włosami". Zwykle nie stało się nic nagłego, tylko osiem tygodni drobnych rzeczy nałożyło się na siebie.

Chcę opisać, co dokładnie widzę na włosach po wakacjach i jak wygląda regeneracja, która ma sens. Bez cudów w tydzień, bo takich nie ma.

Co lato robi z włosem, po kolei

Słońce

Promieniowanie UV działa na dwóch poziomach. Osłabia strukturę białkową we włosie i rozbija barwnik, dlatego kolor po wakacjach jest wypłowiały, a ciemny blond potrafi zejść w rudawy odcień.

Widzę to najlepiej przy rozczesywaniu. Włos, który przez całe lato był codziennie w pełnym słońcu, przy grzebieniu wydaje charakterystyczny suchy dźwięk, jakby lekko trzeszczał.

Sól

Woda morska wyciąga wilgoć z włosa i zostawia na nim kryształki, które przy każdym ruchu działają jak drobny papier ścierny. Do tego dochodzi wiatr i plażowe supły, rozczesywane potem na siłę.

Efekt jest zawsze podobny: końce rozdwojone na dwa, trzy centymetry i włos, który po umyciu wygląda dobrze, a po godzinie zaczyna się puszyć. To nie jest wina szamponu, tylko podniesionej łuski.

Chlor

Basen to osobna historia, bo chlor sam w sobie wysusza, ale prawdziwy problem robią związki miedzi rozpuszczone w wodzie. To one, a nie chlor, odpowiadają za zielonkawy refleks na jasnych włosach.

Jeśli po lecie na basenie Twój blond ma chłodny, lekko zielony ton, to nie jest kwestia źle dobranej farby. To osad, który trzeba najpierw usunąć, zanim zaczniemy cokolwiek odbudowywać.

Częste mycie

Latem myjemy głowę codziennie, czasem dwa razy dziennie, i to jest zupełnie zrozumiałe. Problem pojawia się wtedy, gdy robimy to mocno myjącym szamponem, bo razem z potem i piaskiem schodzi też naturalna warstwa ochronna skóry.

Skóra reaguje na to w jeden z dwóch sposobów. Albo przesusza się i zaczyna swędzieć i się łuszczyć, albo idzie w drugą stronę i produkuje więcej sebum, przez co włosy przetłuszczają się szybciej niż w czerwcu.

Kiedy wystarczy maska, a kiedy trzeba zejść do skóry głowy

To jest pytanie, które zadaję sobie przy każdej klientce, zanim cokolwiek zaproponuję. Odpowiedź zależy od tego, gdzie leży problem, bo regeneracja włosów po lecie to nie zawsze to samo co pielęgnacja skóry głowy.

Wystarczy praca na długościach, jeśli:

  • skóra głowy jest spokojna, nie swędzi, nie łuszczy się
  • włosy wypadają w normalnej ilości, bez zmian w gęstości u nasady
  • problem zaczyna się od połowy długości w dół
  • kolor jest wypłowiały, końce szorstkie, włos elektryzuje się i puszy

W takim układzie sensowna jest maska Rokwisz, bo pracuje dokładnie tam, gdzie trzeba. Olej konopny i masło shea odbudowują warstwę lipidową, aloes i len nawilżają, a niacynamid poprawia ogólną kondycję.

Nakładam ją na wilgotne, odciśnięte ręcznikiem włosy, od połowy długości w dół, i zostawiam na dziesięć do piętnastu minut. Nie na nasadę, bo tam nie jest potrzebna i tylko obciąży włosy.

Trzeba zejść do skóry głowy, jeśli:

  • po myciu na dłoni zostaje wyraźnie więcej włosów niż wiosną
  • skóra swędzi, ściąga albo pojawiają się drobne płatki
  • przedziałek wydaje się szerszy niż zwykle
  • u nasady widać krótkie, cienkie odrosty, ale jest ich mało

Tu maska nic nie zmieni, bo działa na włos, który już wyrósł. Wtedy sięgam po wcierkę z biotynoilo-tripeptydem-1, kofeiną, pantenolem i wyciągiem ze skrzypu, która wspiera kondycję skóry głowy i ogranicza wypadanie.

Ważna uwaga, którą powtarzam w salonie: kosmetyk nie zastąpi diagnozy. Jeśli wypadanie jest gwałtowne, skóra boli albo łuszczenie nie ustępuje po kilku tygodniach, idź do dermatologa, a pielęgnację potraktuj jako uzupełnienie.

Plan na wrzesień, tydzień po tygodniu

Tydzień pierwszy: reset

Zaczynam od umycia, które ma zdjąć wszystko, co zostało po lecie: filtry, osad z twardej wody, resztki soli. Jedno dokładne mycie, dwa razy szamponem, i dopiero na tak przygotowany włos ma sens jakakolwiek odżywka.

To też moment na nożyczki. Rozdwojony koniec nie sklei się od żadnego kosmetyku, a zostawiony na miejscu rozchodzi się dalej w górę włosa.

Tygodnie od drugiego do czwartego: odbudowa

Na mocno zniszczonych, farbowanych włosach stawiam na szampon regenerujący GOLD Repair w duecie z odżywką odbudowującą, bo ten zestaw najlepiej sprawdza mi się przy włosach po rozjaśnianiu i wakacjach jednocześnie.

Maskę stosuję wtedy dwa razy w tygodniu, nie częściej. Włos przeciążony proteinami robi się sztywny i szorstki, co bardzo łatwo pomylić z suchością i zacząć nakładać jeszcze więcej.

Od piątego tygodnia: utrzymanie

Tu przechodzę na łagodniejsze mycie na co dzień, bo jesienią nie ma potrzeby używać mocnych formuł. Dobrze sprawdza się konopny szampon ORO VERDE z ekstraktem z lnu i inuliną z cykorii, w 96,74 procenta z naturalnych składników.

Maska zostaje raz w tygodniu, wcierka trzy razy w tygodniu na noc i to naprawdę wystarczy. Regeneracja to kwestia konsekwencji przez dwa, trzy miesiące, nie jednego intensywnego weekendu.

Trzy błędy, które widzę co wrzesień

Nakładanie maski na całą długość razem z nasadą. Włosy przy skórze są najmłodsze i najzdrowsze, nie potrzebują odbudowy, a obciążone tracą objętość już drugiego dnia.

Farbowanie w pierwszym tygodniu po powrocie. Porowaty włos chłonie pigment nierówno, kolor łapie plamy na długościach i schodzi po trzech myciach.

Rezygnacja z ochrony po sezonie. Wrześniowe słońce nadal działa, a suszarka i prostownica dokładają swoje, więc lekka ochrona termiczna typu spray 10 w 1 ma sens przez cały rok.

Na koniec, praktycznie

Jeśli chcesz mieć wszystko w jednym miejscu, przygotowałam Box z czterema produktami Rokwisz Cosmetics: szamponem, maską, wcierką i mgiełką. Aktualną cenę zestawu znajdziesz na jego stronie.

Na bardzo suchych końcach dobrze działa jeszcze jedna rzecz, o której często zapominamy: kropla oleju na sam dół po wysuszeniu. Ja stosuję serum z olejem z maruli, dosłownie dwie krople rozprowadzone w dłoniach.

I ostatnia rada z fotela: daj sobie osiem tygodni. Włos rośnie mniej więcej centymetr na miesiąc i żaden kosmetyk tego nie przyspieszy, ale przez ten czas widać już wyraźną różnicę w tym, jak włosy się układają i błyszczą.

Back to blog