Jesienne wypadanie włosów: dlaczego wrzesień i październik są najtrudniejsze
Wrzesień to w moim salonie miesiąc jednego pytania. Klientki siadają w fotelu, patrzą na mnie w lustrze i mówią: "Karolina, coś się dzieje, włosy zostają mi na szczotce". Po dwudziestu latach za fotelem wiem, że to pytanie wróci co roku o tej samej porze.
Sama zmagam się z problemami skóry głowy, więc nie mówię o tym z pozycji osoby, której temat nie dotyczy. Wiem, jak wygląda odpływ w prysznicu w połowie października i jak łatwo wtedy o panikę. Dlatego chcę spokojnie wyjaśnić, co dzieje się z włosem jesienią, co jest normą i w którym momencie kosmetyk przestaje wystarczać.
Cykl życia włosa w trzech zdaniach
Każdy włos na głowie żyje własnym rytmem, niezależnie od sąsiadów. Faza wzrostu (anagen) trwa od dwóch do sześciu lat, faza przejściowa (katagen) kilka tygodni, a faza spoczynku (telogen) około trzech miesięcy. Na końcu telogenu włos po prostu wypada, a w mieszku zaczyna rosnąć nowy.
W normalnych warunkach około 85 do 90 procent włosów jest w fazie wzrostu, a kilkanaście procent odpoczywa. To dlatego nie tracimy włosów falami co kilka lat: cykle są rozłożone w czasie i wzajemnie się przesuwają.
Dlaczego włosy wypadają we wrześniu i październiku
Latem większa część włosów zostaje zatrzymana w fazie wzrostu. Wpływ ma na to dłuższy dzień, więcej światła i sezonowa zmiana w gospodarce hormonalnej organizmu. Gdy dni zaczynają się skracać, ta grupa włosów niemal jednocześnie przechodzi do fazy spoczynku.
Telogen trwa około trzech miesięcy i tu jest cała odpowiedź. Włosy, które weszły w spoczynek w czerwcu i lipcu, wypadają we wrześniu i październiku. Nie wypadają dlatego, że coś się popsuło, tylko dlatego, że skończył im się zaplanowany cykl.
W salonie widzę to bardzo wyraźnie przy rozczesywaniu. Przez kilka wrześniowych tygodni grzebień zbiera znacznie więcej niż zwykle, a w listopadzie sytuacja sama się uspokaja. Druga, słabsza fala zdarza się wiosną, ale rzadko robi na kimkolwiek takie wrażenie jak jesienna.
Ile włosów dziennie to norma
Przyjmuje się, że utrata od 50 do 100 włosów dziennie mieści się w normie. Jesienią ta liczba potrafi wzrosnąć do około 150 na dobę i nadal jest to zjawisko naturalne. Kluczowe jest to, że taki stan utrzymuje się kilka tygodni, a nie kilka miesięcy.
Warto pamiętać, że włosy nie rozkładają się równo na kolejne dni. Jeśli myjesz głowę co trzy dni, przy myciu zobaczysz włosy z trzech dni naraz i to jest zupełnie normalne. Te, które przeszły już telogen, czekały tylko na mechaniczny bodziec, żeby się odczepić.
Prosty domowy test
- Przez tydzień zbieraj włosy ze szczotki, poduszki i odpływu, a potem podziel wynik przez siedem.
- Raz w miesiącu zrób zdjęcie przedziałka i skroni przy tym samym, najlepiej dziennym świetle.
- Zmierz obwód kucyka nitką, zapisz wynik i powtórz pomiar po ośmiu tygodniach.
Zdjęcia i obwód kucyka mówią więcej niż liczenie pojedynczych włosów. Gęstość zmienia się powoli, a nasza pamięć jest wyjątkowo zawodna, kiedy patrzymy na siebie codziennie.
Kiedy to naturalne, a kiedy trzeba iść do lekarza
Muszę to napisać wprost, bo to najważniejszy fragment całego wpisu. Kosmetyk nie zastąpi diagnostyki i nie leczy chorób skóry głowy ani włosów. Jestem fryzjerką, nie lekarzem, i mam jasną granicę tego, co mogę zrobić przy fotelu.
Umów się do dermatologa lub trychologa, jeśli zauważysz którykolwiek z tych sygnałów:
- Wypadanie zaczęło się nagle i gwałtownie, w ciągu kilku dni, a nie tygodni.
- Pojawiły się placki, ogniska bez włosów albo wyraźnie przerzedzone obszary o gładkiej skórze.
- Skóra głowy swędzi, piecze, boli, jest zaczerwieniona, łuszczy się lub sączy.
- Widzisz krostki, strupki, ranki albo bolesne guzki wzdłuż linii włosów.
- Wzmożone wypadanie trwa dłużej niż trzy miesiące i nie ma tendencji do wyhamowania.
- Towarzyszą temu inne objawy: silne zmęczenie, przerzedzenie brwi, zmiana masy ciała, zaburzenia cyklu.
Warto też zrobić podstawowe badania krwi, bo bardzo często przyczyna leży zupełnie poza skórą głowy. Niedobór żelaza i ferrytyny, zaburzenia pracy tarczycy, niski poziom witaminy D, restrykcyjna dieta, poród, przebyta infekcja albo silny stres sprzed trzech miesięcy potrafią dać dokładnie taki obraz. Żaden kosmetyk tego nie rozwiąże, bo problem nie jest kosmetyczny.
Co realnie pomaga jesienią
Regularność, nie intensywność
To zdanie powtarzam w salonie częściej niż jakiekolwiek inne. Kuracja robiona codziennie przez dwa miesiące da więcej niż najdroższy produkt używany raz w tygodniu, kiedy akurat się o nim przypomni. Cykl włosa liczy się w miesiącach, więc efekty ocenia się po ośmiu do dwunastu tygodniach, nie po tygodniu.
Masaż skóry głowy
Masaż to najbardziej niedoceniany element pielęgnacji, a przy tym całkowicie darmowy. Wystarczą trzy do pięciu minut dziennie, opuszkami palców, nigdy paznokciami, ruchem przesuwającym skórę, a nie pocierającym włosy. Robię go zawsze przy nakładaniu wcierki, bo wtedy jedno wynika z drugiego i łatwiej utrzymać rutynę.
Delikatność przy myciu i czesaniu
- Rozczesuj włosy przed myciem, a mokre wyłącznie grzebieniem o szerokich zębach.
- Myj w letniej wodzie i skup szampon na skórze głowy, nie na długościach.
- Odpuść ciasne kucyki, mocne gumki i spinanie mokrych włosów.
- Susz z dystansu i średnią temperaturą, zawsze z ochroną termiczną.
- Nie odstawiaj mycia z obawy przed wypadaniem, bo sebum i osad nie pomagają mieszkom.
Ostatni punkt jest ważniejszy, niż się wydaje. Klientki, które ze strachu myją głowę raz w tygodniu, przychodzą do mnie z podrażnioną skórą i jeszcze większą garścią włosów przy myciu. Skóra głowy potrzebuje czystości dokładnie tak samo jak skóra twarzy.
Wcierka jako codzienny rytuał
Tu wchodzi produkt, który przygotowałam z myślą właśnie o tym okresie. Wcierka Rokwisz (100 ml, 120 zł) to preparat do codziennego stosowania na skórę głowy, bez spłukiwania. Jej zadaniem jest wspieranie kondycji skóry głowy i mikrokrążenia, a nie zastępowanie opieki lekarskiej.
W składzie znalazły się biotynoilo-tripeptyd-1, kofeina, pantenol, niacynamid, wyciąg z brzozy i skrzypu oraz probiotyki. 94,91% składników jest pochodzenia naturalnego, co przy tego typu preparatach nie jest oczywiste. Kofeina i niacynamid odpowiadają za komfort i mikrokrążenie, pantenol łagodzi, a probiotyki wspierają naturalną barierę skóry.
Stosowanie jest banalnie proste i dokładnie o to mi chodziło. Rozdziel włosy na sekcje, nanieś od 3 do 4 kropli na sekcję bezpośrednio na skórę, rozprowadź i wmasuj opuszkami. Codziennie wieczorem przez pierwsze dwa miesiące, bez spłukiwania, potem można przejść na tryb podtrzymujący.
Reszta rutyny też ma znaczenie
Skóra głowy nie działa w oderwaniu od długości. Do mycia w tym okresie polecam łagodny szampon konopny ORO VERDE (250 ml, 85 zł), który nie obciąża skóry i dobrze współpracuje z wcierką. Na długości maska Rokwisz (300 ml, 95 zł) raz lub dwa razy w tygodniu, nakładana od połowy długości w dół.
Jeśli codziennie używasz suszarki albo prostownicy, dołóż ochronę termiczną. Gold Silky Drops z olejem z maruli zabezpiecza włosy przed wysoką temperaturą i promieniowaniem UV, a przy jesiennym przerzedzeniu każdy uratowany włos ma znaczenie. Mniej łamania to wizualnie większa gęstość, nawet jeśli liczba włosów na głowie się nie zmienia.
Czego nie należy się spodziewać
Nie obiecuję nikomu, że wcierka zatrzyma jesienne wypadanie, bo to zjawisko fizjologiczne i ono i tak minie samo. To, na co realnie pracujemy, to komfort skóry głowy, mniejsza podatność długości na łamanie i lepsze warunki dla włosów, które właśnie zaczynają rosnąć. Efekt widać na odrostach, a te potrzebują czasu.
Jeśli po trzech miesiącach systematycznej pielęgnacji nic się nie zmienia albo jest gorzej, to nie jest sygnał do zmiany kosmetyku. To sygnał, żeby pójść do lekarza i sprawdzić, co dzieje się w środku organizmu. Najlepsza pielęgnacja to ta, która wie, gdzie się kończy.
Jesień w moim salonie w starej żyrardowskiej fabryce, tej samej, w której pracowali moi rodzice, wygląda co roku podobnie: więcej włosów na podłodze i więcej rozmów przy fotelu. Kiedy tłumaczę klientce, że to kwestia cyklu, a nie katastrofy, widzę w lustrze, jak opadają jej ramiona. Czasem najbardziej pomaga po prostu wiedzieć, co się dzieje.