Blond bez żółtych odcieni: skąd bierze się ciepły ton i jak nad nim zapanować
Rozjaśnianie to najbardziej wymagająca rzecz, jaką robimy włosom. Przez dwadzieścia lat pracy, w tym przy sesjach dla telewizji, mody i prasy, nauczyłam się jednego: blond nie kończy się w salonie. Blond w salonie się zaczyna, a potem przez sześć do dziesięciu tygodni żyje w twojej łazience.
Najczęstsze zdanie, jakie słyszę przy kolejnej wizycie, brzmi: "wyszłam od ciebie idealna, a po miesiącu włosy zrobiły się żółte". To zwykle nie jest wina koloryzacji ani twojej pielęgnacji. To chemia i fizyka, które warto po prostu zrozumieć.
Skąd się bierze żółty i pomarańczowy ton
Pigment, który zostaje pod spodem
W naszych włosach są dwa barwniki: eumelanina (odcienie brązu i czerni) oraz feomelanina (odcienie czerwieni i żółci). Rozjaśniacz utlenia i rozbija te cząsteczki, ale robi to etapami i praktycznie nigdy do końca. Feomelanina jest znacznie odporniejsza, dlatego zostaje na placu boju najdłużej.
Stąd bierze się kolejność, którą każdy fryzjer zna na pamięć: ciemny brąz, czerwony, czerwono-pomarańczowy, pomarańczowy, żółto-pomarańczowy, żółty i na końcu bardzo jasny żółty. Ten pozostały odcień nazywamy pigmentem bazowym. Toner albo farba nakładane po rozjaśnianiu nie usuwają go, tylko przykrywają.
I tu jest sedno sprawy. Toner to najczęściej barwnik o niewielkiej trwałości, który wypłukuje się po kilkunastu do dwudziestu kilku myciach. Kiedy schodzi, pod spodem czeka dokładnie ten sam żółty lub pomarańczowy pigment, który był tam od początku.
Utlenianie i codzienne czynniki
Rozjaśnione włosy mają uniesioną łuskę i znacznie wyższą porowatość. Wchłaniają wszystko: minerały z wody, składniki z produktów, zanieczyszczenia z powietrza. To dlatego blond ciepleje szybciej niż jakikolwiek inny kolor.
- Twarda woda. Wapń i magnez, a zwłaszcza żelazo i miedź, osadzają się na włosie i dają rudawy, mosiężny nalot.
- Słońce. Promieniowanie UV utlenia resztki pigmentu i rozkłada cząsteczki toneru, szczególnie te fioletowe i popielate.
- Chlor i woda basenowa. W połączeniu z miedzią z instalacji potrafią dać zielonkawy albo mosiężny odcień.
- Wysoka temperatura. Prostownica powyżej 200 stopni przyspiesza utlenianie i wypłukiwanie chłodnych pigmentów.
- Produkty z barwiącymi olejami. Olej z rokitnika czy marchwi wygląda pięknie w składzie, ale na jasnym blondzie dokłada ciepła.
Jak naprawdę działa fioletowy szampon
Fioletowy szampon nie jest zabiegiem ani kuracją. To szampon z rozpuszczonym barwnikiem, który działa na zasadzie koła barw. Fiolet leży naprzeciwko żółtego, więc nałożony na żółtawy włos optycznie go neutralizuje.
Ważne rozróżnienie, o którym mało kto mówi: fiolet neutralizuje żółć, a nie pomarańcz. Jeśli twoje włosy wpadają w rudość i mosiądz, potrzebny jest pigment niebieski, bo to niebieski jest przeciwieństwem pomarańczowego. Fiolet nałożony na pomarańczowe pasma zwykle kończy się szarawym efektem na jaśniejszych partiach i zerowym na ciemniejszych.
Fioletowy szampon nie odbudowuje włosa i nie zmienia jego poziomu rozjaśnienia. Nakłada cienką warstwę barwnika, która utrzymuje się kilka myć. To kosmetyczna korekta tonu, nic więcej i nic mniej.
Zaznaczę uczciwie: nie mam takiego szamponu w swojej ofercie, więc piszę o nim bez żadnego interesu. Piszę, bo w salonie częściej naprawiam skutki złego używania fioletu niż skutki nieużywania go w ogóle.
Pięć błędów, które widzę najczęściej
1. Za często
Fioletowy szampon to nie jest produkt do codziennego mycia. Przy większości blondów wystarczy raz na trzy do czterech myć, a przy bardzo jasnych, porowatych włosach nawet raz w tygodniu bywa za dużo. Skumulowany pigment daje szary, matowy, wyprany kolor, który potem trzeba zmywać w salonie.
2. Za długo
Instrukcja mówi zwykle od jednej do trzech minut i to nie jest luźna sugestia. Trzymanie produktu dziesięć minut "dla pewności" nie zadziała mocniej, tylko nierówno, bo najbardziej porowate fragmenty (końce i pasma przy twarzy) wciągną barwnik najszybciej. Efektem są fioletowe albo siwe smugi dokładnie tam, gdzie włos był już najsłabszy.
3. Na suche włosy
Ten błąd krąży po internecie jako trik na mocniejszy efekt. Na suchym włosie produkt nie rozprowadza się równomiernie i wchłania punktowo, dokładnie tam, gdzie dotknie pierwszy raz. Zawsze na mokre, dobrze zwilżone włosy, rozprowadzony w dłoniach albo rozcieńczony odrobiną wody.
4. Na całą długość, bez patrzenia
Kolor rzadko jest równy od nasady po końce, a mimo to nakładamy produkt automatycznie na wszystko. Jeśli odrosty są ciepłe, a końce już popielate, fiolet na całość tylko pogłębi tę różnicę. Zacznij od partii najbardziej żółtych i dopiero po minucie rozprowadź resztę na pozostałe.
5. Traktowanie go jak odżywki
Szampony pigmentowe bywają wysuszające, bo ich zadaniem jest doprowadzić barwnik do włosa, a nie go odżywić. Po każdym takim myciu włos potrzebuje nawilżenia i wygładzenia, inaczej po miesiącu masz kolor bez połysku i szorstkie długości. Sam odcień, bez kondycji włosa, nie wygląda dobrze w żadnym świetle.
Jak dbać o blond między wizytami w salonie
Nawilżenie to podstawa
Rozjaśniony włos gorzej zatrzymuje wodę, a suchy blond zawsze wygląda na cieplejszy, niż jest w rzeczywistości. Nawilżenie nie zmienia pigmentu, ale zmienia sposób, w jaki włos odbija światło. Gładka łuska daje chłodny połysk, postrzępiona rozprasza światło i podbija żółć.
W tej roli sprawdza się duet Gold Hydration Shampoo i Gold Hydration Conditioner jako baza na co dzień. Raz lub dwa razy w tygodniu dokładam maskę Rokwisz (300 ml, 95 zł), nakładaną na umyte, odciśnięte z wody włosy, od połowy długości w dół.
Regeneracja po każdym rozjaśnianiu
Świeżo rozjaśnione pasma mają osłabione wiązania i łamią się najbardziej w pierwszych tygodniach po zabiegu. Wtedy zamieniam nawilżanie na odbudowę: Gold Repair Shampoo i Gold Repair Conditioner przez dwa do trzech tygodni, potem powrót do linii nawilżającej. Naprzemienne stosowanie obu linii ma więcej sensu niż trzymanie się jednej przez cały rok.
Ochrona przed ciepłem i słońcem
Blond bez ochrony termicznej to strata pieniędzy wydanych w salonie. Gold Silky Drops (50 ml) z olejem z maruli zabezpiecza włosy przed wysoką temperaturą i promieniowaniem UV, a przy okazji wygładza końce, które żółkną pierwsze. Dwie krople rozetrzeć w dłoniach i nałożyć na wilgotne końce przed suszeniem.
W dni, kiedy nie masz czasu na pełną rutynę, dobrze sprawdza się Gold 10 w 1. Ułatwia rozczesywanie, chroni przed ciepłem i ogranicza elektryzowanie, które przy jasnych włosach widać najbardziej. To produkt ratunkowy, nie zamiennik odżywki.
Woda, o której nikt nie myśli
- Ostatnie płukanie rób chłodną wodą, domyka to łuskę i wydłuża trwałość toneru.
- Jeśli masz twardą wodę, rozważ filtr prysznicowy, różnicę na blondzie widać po kilku tygodniach.
- Raz w miesiącu użyj szamponu oczyszczającego, żeby usunąć osad mineralny, i od razu po nim nałóż maskę.
- Przed wejściem do basenu zmocz włosy czystą wodą i nałóż odżywkę, nasycony włos wchłonie mniej chloru.
- Po basenie albo morzu umyj włosy tego samego dnia, nie następnego.
Skóra głowy przy jasnych włosach
Rozjaśniacz pracuje blisko skóry i u części osób zostawia po sobie przesuszenie oraz uczucie napięcia. Do codziennego mycia sprawdza się wtedy łagodny szampon konopny ORO VERDE (250 ml, 85 zł), a wieczorem sięgam po Wcierkę Rokwisz (100 ml, 120 zł), która wspiera kondycję skóry głowy i łagodzi uczucie dyskomfortu. Jeżeli pojawia się pieczenie, ranki albo uporczywy świąd, to sprawa dla dermatologa, nie dla kosmetyku.
Kiedy odpuścić i wrócić do salonu
Są sytuacje, w których żaden domowy produkt nie da rady i lepiej powiedzieć to wprost. Jeśli kolor jest nierówny, pasiasty albo wpadł w wyraźny pomarańcz, potrzebna jest korekta u fryzjera, a nie kolejny szampon. Domowa pielęgnacja utrzymuje efekt, ale go nie tworzy.
Umów się wcześniej, jeśli widzisz odrost powyżej dwóch centymetrów, końce zaczynają się rozdwajać albo włosy przestały układać się tak jak zaraz po wizycie. Każdy fryzjer wolałby poprawiać dobry kolor niż ratować zmęczony. To zawsze mniej pracy, mniej chemii i mniej pieniędzy.
Blond jest wymagający i nikt tego nie zmieni. Różnica między blondem, który po miesiącu wygląda tanio, a takim, który trzyma formę do następnej wizyty, sprowadza się do kilku nawyków, a nie do jednego cudownego produktu. Nawilżenie, ochrona termiczna, świadome używanie pigmentu i uczciwa rozmowa z fryzjerem robią tu całą robotę.